InkaInka

"Na zawsze pozostanie dla nas wzorem"

 W panteonie narodowych bohaterów


Należy jej się pomnik lub przynajmniej obelisk
 
za to że cała była z mitycznych czasów
kiedy autorzy greccy albo rzymscy
i czytelnicy przy lampce oliwnej lub świecy
pakt zawierali i mocno wierzyli
że obrona wolności jest rzeczą chwalebną”..

Od chwili śmierci Danuty Siedzikówny minęło wiele lat. Brygada majora „Łupaszki” została ostatecznie rozwiązana. Zygmunta Szendzielarza aresztowano w 1948 roku i wyrokiem sądu, na podstawie absurdalnych zarzutów skazano na karę śmierci. Podczas śledztwa „Łupaszko” zachował godną postawę, biorąc na siebie pełną odpowiedzialność za działania podlegających mu oddziałów. Również jemu odmówiono prawa do ostatecznego pochówku, ciało posypano wapnem i zakopano w nieznanym miejscu.
        
Ostatni partyzanci niepodległościowego podziemia prowadzili jeszcze beznadziejną walkę z okupantami i kolaborantami do połowy lat pięćdziesiątych ubiegłego wieku. Pozostały po nich tylko liczne, bezimienne, zbiorowe lub samotne mogiły, zagubione gdzieś w odległych uroczyskach. Tym, którzy dostali się żywcem w ręce funkcjonariuszy UB komuniści odmówili nawet prawa do własnego grobu.
        
Poległ major „Łupaszko", jego oficerowie i żołnierze. Los ich podzieliła także 17- letnia sanitariuszka „Inka", dla której „czerwoni" sędziowie nie znaleźli litości. Zadano im śmierć fizyczną, pozbawiono grobów, starano się zadać im także śmierć cywilną – poprzez zohydzenie ich w oczach opinii publicznej. Przez kilkadziesiąt lat wydawało się, że ponieśli całkowitą klęskę w walce, którą podjęli, że zwyciężyło komunistyczne imperium zła. Stało się jednak inaczej. Sprawa o którą walczył major „Łupaszka" ostatecznie zatriumfowała. Po 1989 roku nastały rządy demokratyczne w Polsce. Wojska sowieckie wyjechały z naszego kraju. Mimo usilnych starań komuniści nie zdołali wymazać ze społecznej pamięci ludzi takich jak major „Łupaszka" i sanitariuszka „Inka". Prawda o ich walce jest stopniowo przywracana”.
         
Byli żołnierze 5 Wileńskiej Brygady AK nie zapomnieli o swojej bohaterskiej sanitariuszce i łączniczce. Z ich inicjatywy w dniu 12 lutego 2002 roku imieniem Danuty Siedzikówny „Inki” nazwano skwer przy ul. Armii Krajowej w Sopocie. 3 maja 2003 roku odsłonięto też pomnik – kamień ku pamięci bohaterskiej sanitariuszki. W uroczystości uczestniczyła żyjąca siostra „Inki” Wiesława Korzeń i porucznik Olgierd Christa – Jej ostatni dowódca. Pomnik poświęcił ks. arcybiskup Tadeusz Gocłowski. Natomiast w kościele Mariackim w Gdańsku znajduje się tablica pamiątkowa poświęcona Jej osobie. Nigdy nie brakuje przy niej świeżych kwiatów.
        
Godną postawę i heroizm doceniła wreszcie niepodległa Rzeczypospolita. Z rąk Prezydenta Lecha Kaczyńskiego „Inkę” odznaczono pośmiertnie w 2006 roku za wybitne zasługi dla niepodległości Polski Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski. Odznaczenie odebrała podczas uroczystości w Pałacu Prezydenckim w dniu Narodowego Święta Niepodległości – 11 listopada 2006 roku siostrzenica „Inki” Danuta Ciesielska.
       
Piękna postać "Inki" staje się w ostatnich latach coraz bardziej znana w całym kraju, głównie dzięki działalności Biura Edukacji Publicznej Oddziału Gdańskiego IPN.
      
27 sierpnia 2006 r. w Narewce na Podlasiu został osłonięty z inicjatywy miejscowego nauczyciela katechety Bogusława Łabędzkiego pomnik poświęcony Danucie Siedzikównej autorstwa rzeźbiarza Marka Szczepaniaka. Z okazji 60 rocznicy śmierci „Inki” odbyła się wielka uroczystość patriotyczna. Odsłonięcie pomnika było nie tylko aktem pamięci o bohaterce walki o niepodległość Ojczyzny, ale również próbą przywrócenia dobrego imienia wszystkich tych, którzy zginęli zmagając się ze zbrodniczym komunistycznym reżimem powojennej Polski.
        
Mottem homilii wygłoszonej w dniu odsłonięcia pomnika były słowa „Tak nas wychowano”. Po odśpiewaniu Gaude Mater Polonia przez Chór Polskiej Pieśni Narodowej z Bielska Podlaskiego zebrani na uroczystości oddali hołd pamięci wszystkim walczącym o wolną Polskę i pomordowanym podczas II wojny światowej.
        
W uroczystościach uczestniczyli przedstawiciele władz państwowych i lokalnych, kombatanci i młodzież. W okolicznościowym przemówieniu wygłoszonym podczas uroczystości historyk IPN Kazimierz Krajewski podkreślił, że „tragiczne losy sprawiają, że Inka stała się postacią symboliczną dla całego pokolenia obywateli RP, którzy najpierw prowadzili walkę z okupantem niemieckim, a później nie chcieli się zgodzić na bezprawne rządy komunistów”. Podkreślił też, że komuniści wciąż nie są za te zbrodnie rozliczeni. Przedstawiciel Fundacji „Pamiętamy”, która poniosła koszty budowy pomnika zwrócił się z apelem do mieszkańców Narewki, aby to miejsce zostało otoczone czcią.


 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Spektakl „Inka 1946”
 

Postać Danusi Siedzikówny doczekała się w końcu odpowiedniego upamiętnienia w polskiej telewizji. Jej życiu i tragicznej śmierci poświęcony został spektakl Teatru Telewizji „Inka 1946 – ja jedna zginę”. W dramacie dokumentalnym Wojciecha Tomczyka, w reżyserii Natalii Korynckiej – Gruz rolę „Inki” zagrała studentka II roku PWST w Krakowie Karolina Kominek – Skuratowicz. Spektakl przygotowany specjalnie dla Teatru Telewizji Polskiej został wyemitowany w poniedziałek 22 stycznia 2007 roku. Zdjęcia kręcone były w lasach i miejscach związanych z biografią bohaterki - m.in. w gdańskim więzieniu.
        
Specjalny przedpremierowy pokaz spektaklu "Inka 1946" odbył się w Warszawie pod patronatem marszałka Sejmu, Marka Jurka. W pokazie, zorganizowanym w Nowym Domu Poselskim, wzięli udział m. in. parlamentarzyści, historycy z IPN, prezes TVP Bronisław Wildstein, reżyser N. Koryncka – Gruz oraz autor scenariusza, W. Tomczyk. Marszałek Sejmu podkreślił, że Danuta Siedzikówna należy do wielu młodych polskich bohaterów, którzy walczyli o kraj w drugiej połowie lat 40. ubiegłego wieku, a nie doczekali się jeszcze odpowiedniego upamiętnienia, honorów i pamięci. Dr Piotr Niwiński z Biura Edukacji Publicznej IPN w Gdańsku określił „Inkę" jako postać nietuzinkową, szlachetną, symboliczną; jedną z tych, którzy dobro Polski stawiali wyżej niż własne życie.

Autor strony: Ewa i Bogumił Liszewski
bogewa1@poczta.onet.pl

Wpisz treść wiadomości.
Wpisz swój adres email.Przepisz kod z obrazka.